Dlaczego tak trudno postawić granicę własnej mamie?

2 minuty czytania

„Mam 42 lata i nadal boję się powiedzieć mamie, że nie przyjadę.”

Kiedy słyszę takie zdanie w gabinecie, zwykle nie rozmawiamy o wyjeździe.

Nie rozmawiamy też o tym, jak postawić granicę.

Rozmawiamy o tym, co dzieje się w środku tej kobiety, kiedy myśli o odmowie.

Najczęściej pojawia się poczucie winy.

Czasami lęk.

Czasami przekonanie, że zawiedzie mamę.

Pytam wtedy:

– Co najgorszego by się stało, gdybyś jednak odmówiła?

Pacjentki rzadko odpowiadają:

– Mama będzie zła.

Znacznie częściej słyszę:

– Będę czuła się okropnie.

– Będę miała wyrzuty sumienia.

– Poczuję się jak zła córka.

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa praca terapeutyczna.

Bo problem bardzo często nie polega na tym, że ktoś nie potrafi stawiać granic.

Problem polega na tym, że przez wiele lat nauczył się, iż za postawienie granicy trzeba zapłacić poczuciem winy.

Wiele kobiet dorastało w domach, w których potrzeby rodzica były ważniejsze niż ich własne.

Niektóre słyszały wprost:

„Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłam…”

Inne nie słyszały tego nigdy.

Ale nauczyły się tego między wierszami.

Nauczyły się, że dobra córka nie odmawia.

Nie sprawia przykrości.

Nie myśli najpierw o sobie.

Nie zawodzi.

Później te dziewczynki stają się dorosłymi kobietami.

Mają własne rodziny.

Własne dzieci.

Własne obowiązki.

A mimo to nadal czują się odpowiedzialne za samopoczucie swojej mamy.

Jakby gdzieś głęboko nadal wierzyły, że muszą zasłużyć na jej akceptację.

Często mówię wtedy pacjentkom coś, co na początku wydaje im się bardzo trudne:

To, że mama jest rozczarowana, nie oznacza, że zrobiłaś coś złego.

To, że mama się złości, nie oznacza, że jesteś złą córką.

To, że masz własne potrzeby, nie oznacza, że jesteś egoistką.

Dorosłość nie polega na tym, że wszyscy są zadowoleni.

Dorosłość polega na tym, że potrafimy wytrzymać czyjeś niezadowolenie bez porzucania samych siebie.

I właśnie dlatego stawianie granic mamie bywa tak trudne.

Bo często nie uczymy się mówić „nie” mamie.

Uczymy się mówić „tak” sobie.

Po raz pierwszy od wielu lat.

to tez może Cię zainteresować